Długi problemem firm transportowych

FT: Niespłacone należności to, obok rosnących cen paliw, ostrej konkurencji i zmniejszającej się liczby zleceń, największa z bolączek firm spedycyjno-transportowych. Jak wygląda obecnie sytuacja w sektorze TSL?



Piotr Filosek, prezes Grupy Kapitałowej Południe-Zachód: Branża transportowa już wcześniej była wskazywana przez analityków rynku jako jedna z najtrudniejszych, jeśli chodzi o przeterminowane należności, podobnie zresztą jak sektor budowlany. Z naszych doświadczeń z windykacji dla firm TSL oraz obserwacji rynku wynika, że problem ten stał się szczególnie palący w ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy. Liczba zleceń, jakie trafiają do GK PZ z firm spedycyjno-transporotwych, cały czas rośnie, ponieważ wzrasta nieterminowość spłat za usługi przewozowe. W 2009 roku statystyczny wykonawca usługi musiał czekać na zapłatę dwa razy dłużej niż w roku 2008. O jedną piątą wzrosła przy tym liczba tak zwanych trudnych wierzytelności – dotyczących firm, które zakończyły działalność lub też stoją u progu bankructwa. Liczba terminowych spłat zmalała w ubiegłym roku o około 15 procent. Jak widać, wskaźniki rynkowe wyglądają dość dramatycznie.



FT: Analitycy wskazują na kryzys jako główne źródło problemów.



Piotr Filosek: Oczywiście globalne spowolnienie gospodarcze, które nie ominęło również Polski, to jedna z głównych przyczyn. Według danych GUS polski eksport zmniejszył się w ubiegłym roku o 15,5 procent. Co za tym idzie, spadło zapotrzebowanie na usługi spedycyjne i transportowe. Mniejszy kawałek tortu próbowało podzielić tyle samo firm TSL, kilkadziesiąt nie wytrzymało ostrej walki konkurencyjnej i wypadło z rynku. W tym roku, od stycznia do końca maja, eksport wzrósł aż o 17,8 procent.

Nie oznacza to jednak końca kłopotów przedsiębiorstw transportowych, które borykają się jeszcze z przeterminowanymi płatnościami z ubiegłego roku. Trudna sytuacja w branży wynika również ze specyfiki polskiego rynku usług transportowych. Należy pamiętać, że rozwój transportu w ciągu ostatnich dwudziestu lat przebiegał bardzo szybko. W tym czasie udział przewozu towarów samochodami ciężarowymi w ogólnym transporcie towarowym wzrósł sześciokrotnie. Powstało wiele firm inwestujących miliony złotych w nowoczesne ciężarówki, naczepy i bazy. Inwestycje te finansowane były oczywiście głównie z kredytów.

Wraz z nadejściem kryzysu gospodarczego firmom groziło widmo braku środków na spłaty rat kredytowych. Wiele przedsiębiorstw obniżyło stawki za przewóz ładunków, przy czym duzi gracze na rynku TSL mogli sobie pozwolić na większe obniżki, które dla mniejszych podmiotów były zabójcze. Kryzys rozpoczął efekt domina – wojnę cenową, która pogorszyła kondycję finansowej słabszych przewoźników, przedłużanie terminu spłat należności pomiędzy kontrahentami, wzrost liczby nieuregulowanych należności. Wszystkie te czynniki spowodowały, że do firm windykacyjnych trafiło więcej zleceń z tego sektora niż w latach dobrej koniunktury.



FT: Kryzys to jednak nie jedyna przyczyna zwiększenia się liczby spraw windykacyjnych. Jakie jeszcze czynniki powodują wzrost przeterminowanych płatności?



Piotr Filosek: Transport to branża dobrze spenetrowana przez windykację ze względu na swoją specyfikę. W sektorze TSL decyzja o przyjęciu zlecenia musi być podjęta bardzo szybko, inaczej zleceniodawca poszuka innego usługodawcy. Trudno w takich warunkach sprawdzić solidność partnera w biurach informacji gospodarczej, rejestrach dłużników transportowych czy choćby na internetowych forach dyskusyjnych. Podejmowanie ryzyka może zaowocować powstaniem niespłaconego zobowiązania. 

Dużym problemem w branży transportowej jest również praktyka podzlecania przewozu ładunków nawet kilku firmom, przy czym każdy kolejny przewoźnik w takim łańcuszku wykonuje usługę za mniejszą stawkę. Wystarczy, że tylko jedna z firm – ogniw łańcucha zleceń – znajdzie się w trudnej sytuacji finansowej, a powstanie kolejny łańcuszek – tym razem niezapłaconych należności. Kolejną specyfiką branży są długie terminy płatności za usługę, nawet kilkumiesięczne oraz krótkie terminy przedawnienia roszczeń. Przedsiębiorcy muszą mieć świadomość, że w przypadku, gdy usługobiorca nie uregulował należności za usługę, liczy się szybkie działanie.



FT: I w firmach jest taka świadomość?



Piotr Filosek: Z naszych codziennych doświadczeń wynika, że coraz więcej przedsiębiorstw decyduje się zlecić działania windykacyjne zewnętrznym specjalistom. Ten trend jest szczególnie zauważalny w sektorze małych i średnich firm branży transportowej, które nie mają odpowiedniego know-how, wyszkolonych pracowników windykacji ani innych zasobów, by samodzielnie skutecznie odzyskiwać należności. Korzyści płynące z outsourcingu windykacji są szczególnie widoczne w przypadku spraw, w których dłużnik ma swoją siedzibę za granicą. Firmy z sektora MŚP najczęściej nie dysponują wiedzą o realiach panujących na rynkach zagranicznych i tamtejszych uregulowaniach prawnych.

Barierą jest często nieznajomość języka obcego, szczególnie specjalistycznego – prawnego i ekonomicznego. Do tego dochodzi fakt, że windykacja prowadzona samodzielnie na odległość najczęściej nie przynosi efektów. Monity wysyłane z Polski nie robią na zagranicznych dłużnikach wrażenia. W takich sytuacjach podstawą jest prowadzenie działań w kraju powstania zobowiązania. Część firm windykacyjnych ma swoje oddziały poza Polską. Inne po prostu podzlecają sprawy wybranym kancelariom prawnym lub windykatorom zagranicznym. Grupa Kapitałowa Południe-Zachód proponuje jeszcze inny model realizacji zleceń windykacji zagranicznej: poprzez partnerską  sieć niezależnych firm windykacyjnych Sekundi®, której jesteśmy członkiem.

Nasz klient może być pewien, że usługa zostanie wykonana skutecznie przez naszego zagranicznego partnera, który doskonale zna realia rynku, biegle porusza się w gąszczu miejscowych przepisów prawnych oraz, co bardzo ważne, nie ma problemów językowych w kontaktach z dłużnikiem. To duża szansa zwłaszcza dla tych polskich firm TSL, które samodzielnie nie są w stanie odzyskać należności i uznały je już jako swoją stratę. W każdym z krajów europejskich posiadamy w ramach Sekundi® jednego sprawdzonego partnera. Działamy więc szybko i prowadzimy działania na każdym etapie – od windykacji polubownej, poprzez monitoring spłat, aż po windykację sądową.



FT: Jak przedsiębiorstwa spedycyjno-transportowe mogą zabezpieczyć swoje transakcje?



Piotr Filosek: Niewątpliwie należy w miarę możliwości prześwietlić firmę zlecającą usługę. Sprawdzić wiarygodność przyszłego partnera w BIG, rejestrach firm transportowych, przeanalizować szczegółowo umowę – szczególnie paragrafy mówiące o płatnościach i terminach ich regulowania.

Należy bezwzględnie unikać przyjmowania zleceń od firm, które już miały kłopoty z płaceniem należności za usługę. Na weryfikację często nie ma czasu – jak już wspominałem, usługi transportowe to szybkie zlecenia i zawsze istnieje ryzyko. Weryfikację kontrahentów można również zlecić zewnętrznym firmom. Na życzenie naszych stałych klientów prowadzimy takie działania, również za granicą.



Źródło: forumtransportu.pl